Od kilku dni Cheeky Elf bezskutecznie zmusza mnie do napisania posta na blogu. Powtarza mi, że jeśli nie będę robić tego systematycznie, to stracę motywację prowadzenia Cheekylandii, a tym samym nie będę w stałym kontakcie z Czytelnikami. Byłabym niemądra, gdybym mu zaprzeczyła. Z drugiej strony - pisanie własnych książek pochłania mnie do reszty i nie jestem w stanie się rozdwoić. :( Nadmienię tylko, że wspólnie z wydawnictwem Novae Res przygotowuję drugą część opisującą przygody Cheeky Elfa (nie uwierzycie, Cheeky Elf jest dumny jak paw!)!!!
Dochodzi do tego czytanie książek innych pisarzy. Przez ostatnie kilka dni nie mogłam oderwać się od książki Alexandra McCall Smith pt. "The No.1 Ladies' Detective Agency", aż do dnia dzisiejszego, kiedy dobrnęłam do jej końca i zawołałam "WOW!" Tak, moi drodzy, książka wzbudziła we mnie prawdziwy podziw!!! Czytanie książki w oryginale, czyli po angielsku, to ogromna przyjemność, jaka może mnie ostatnio spotkać. W wolny dzień pobiegnę do biblioteki w centrum miasta i wypożyczę drugą jej część. Boże! Już nie mogę się doczekać...
Skończyłam też czytać "Angel" Cliffa McNisha, która niestety nie zachwyciła mnie tak jak książka A.McCall Smith. W najbliższym czasie postaram się szerzej zrecenować obie pozycje.
A tymczasem...
... pozdrawiam i życzę dobranoc!
wtorek, 24 maja 2011
czwartek, 19 maja 2011
Od książki do książki
Aktualnie czytam dwie książki! Nie wiem co ostatnio dzieje się ze mną, ale nie umiem obojętnie przejść koło biblioteki i nie wypożyczyć nowej pozycji...
A oto książki, które czytam:
A Wy co teraz czytacie? I w jakim języku?
Ps. Cheeky'mu Elfowi też coś wypożyczyłam, ale o tym wkrótce!
A oto książki, które czytam:
![]() |
| z biblioteki w Bury |
![]() | ||
| z biblioteki w Bury |
Ps. Cheeky'mu Elfowi też coś wypożyczyłam, ale o tym wkrótce!
środa, 18 maja 2011
Dzień autora książki cz.3
Uff, w końcu mogę powrócić do przerwanego postu.
Dlugopisarko, dzisiaj odpowiem na Twoje pytanie. Pamiętasz jak kiedyś zapytałaś mnie o radzenie sobie z pisarską blokadą? Jak z nią walczę? U mnie wygląda to następująco:
a) najlepszym na to lekarstwem jest muzyka. I nie chodzi mi tutaj o jakiś pop czy rap, o nie! Mam na myśli - ścieżkę dźwiękową do filmów. Flety, skrzypce, trąbki, wiolonczele, bębny itp.itd. Uważam, że ten rodzaj muzyki, a nie inny - pobudza wyobraźnię, potrząsa umysłem pisarza oraz niesie z sobą wiele różnych emocji, od radości do smutku, od łagodności do gniewu... Wszystko co tak naprawdę autor powinien czuć i w co powinien ubrać swojego bohatera. Dotychczas moją ulubioną muzyką filmową jest ścieżka dźwiękowa do takich filmów jak: Titanic, Gladiator, Podwójne życie Weroniki, King Kong, Avatar, Ostatni Mohikanin, Braveheart, Pasja (och, brakuje czasu na wypisanie wszystkich filmów, przepraszam!). Muszę jednak przyznać, że jeden kawałek zawładnął moim sercem na zawsze i mogłabym słuchać go bez przerwy, a jest nim ostatni utwór na płycie z filmu Pasja: "Resurrection". Polecam! Słuchając go, widzę oczami wyobraźni scenę z mojej książki - książki, którą na pewno kiedyś skończę pisać... ;)
b) innym sposobem na niemoc pisarską jest wyjazd, czasami wystarcza jednodniowy. Śpiew ptaków, szelest drzew, zapach świeżo ściętej trawy i szum wody - cokolwiek co wpływa pozytywnie na mój nastrój! Raz wystarczyło, że zobaczyłam sarnę pijącą wodę ze strumyka...szkoda, że w takich chwilach nie mam w zasięgu ręki żadnego długopisu do pisania
c) ucieczka w świat fantazji widziany oczami innego pisarza. Książki, książki i jeszcze raz książki... często nie mogę się od nich oderwać... i one też często "namawiają" mnie do tworzenia własnych historii
Podsumowując to co napisałam - na odblokowanie mojego umysłu wpływa: dobra muzyka, wyjazd lub dobra książka. Można do tego dodać: filiżankę cappuccino oraz relaksacyjną kąpiel przy świecach.
Och, ale się rozmarzyłam...
Dlugopisarko, dzisiaj odpowiem na Twoje pytanie. Pamiętasz jak kiedyś zapytałaś mnie o radzenie sobie z pisarską blokadą? Jak z nią walczę? U mnie wygląda to następująco:
a) najlepszym na to lekarstwem jest muzyka. I nie chodzi mi tutaj o jakiś pop czy rap, o nie! Mam na myśli - ścieżkę dźwiękową do filmów. Flety, skrzypce, trąbki, wiolonczele, bębny itp.itd. Uważam, że ten rodzaj muzyki, a nie inny - pobudza wyobraźnię, potrząsa umysłem pisarza oraz niesie z sobą wiele różnych emocji, od radości do smutku, od łagodności do gniewu... Wszystko co tak naprawdę autor powinien czuć i w co powinien ubrać swojego bohatera. Dotychczas moją ulubioną muzyką filmową jest ścieżka dźwiękowa do takich filmów jak: Titanic, Gladiator, Podwójne życie Weroniki, King Kong, Avatar, Ostatni Mohikanin, Braveheart, Pasja (och, brakuje czasu na wypisanie wszystkich filmów, przepraszam!). Muszę jednak przyznać, że jeden kawałek zawładnął moim sercem na zawsze i mogłabym słuchać go bez przerwy, a jest nim ostatni utwór na płycie z filmu Pasja: "Resurrection". Polecam! Słuchając go, widzę oczami wyobraźni scenę z mojej książki - książki, którą na pewno kiedyś skończę pisać... ;)
b) innym sposobem na niemoc pisarską jest wyjazd, czasami wystarcza jednodniowy. Śpiew ptaków, szelest drzew, zapach świeżo ściętej trawy i szum wody - cokolwiek co wpływa pozytywnie na mój nastrój! Raz wystarczyło, że zobaczyłam sarnę pijącą wodę ze strumyka...szkoda, że w takich chwilach nie mam w zasięgu ręki żadnego długopisu do pisania
c) ucieczka w świat fantazji widziany oczami innego pisarza. Książki, książki i jeszcze raz książki... często nie mogę się od nich oderwać... i one też często "namawiają" mnie do tworzenia własnych historii
Podsumowując to co napisałam - na odblokowanie mojego umysłu wpływa: dobra muzyka, wyjazd lub dobra książka. Można do tego dodać: filiżankę cappuccino oraz relaksacyjną kąpiel przy świecach.
Och, ale się rozmarzyłam...
sobota, 14 maja 2011
Już dzisiaj!
Oto nowy projekt, o którym wspominałam. Cheeky Elf jest twórcą tekstu. Miłego czytania!
http://cheekyelf.podkamien.pl/nr-01.pdf
Pozdrawiamy!
Ps. Dziękujemy też "naszej redakcji" za wszelką pomoc! xx
http://cheekyelf.podkamien.pl/nr-01.pdf
Pozdrawiamy!
Ps. Dziękujemy też "naszej redakcji" za wszelką pomoc! xx
Już wkrótce!
Proszę bez bicia, ale dzisiaj odpuszczę sobie pisanie długiego posta i wybaczcie też, że nie pojawiła się jeszcze trzecia część z Dnia Autora, ale... No właśnie, co ale?
Mam wytłumaczenie - posłuchajcie proszę!
Kilka tygodni temu zrodził się w głowie nowy pomysł. Właściwie to nie w mojej głowie, a w głowie Cheeky Elfa! Pewnego popołudnia wpadł zmachany do mojego pokoju przez otwarte okno i wylądował na książce, którą właśnie czytałam.
"Słuchaj" rzekł, ciężko dysząc. "Dzisiaj z samego rana miałem gościa..."
"Fantastycznie, niespodziewany gość to okazja do wzniesienia toastu" odrzekłam z nutką ironii i strąciłam go z książki na pościel. Powróciłam do czytania.
"To nie wszytko" ciągnął Cheeky Elf, z powrotem wskakując na moją książkę. "Nieznajomy przedstawił mi propozycję"
"Fantastycznie, nie mogę doczekać się, kiedy ją usłyszę." odparłam i ponownie strąciłam go z książki.
Nagle Cheeky Elf złapał moją książkę, wyrwał mi ją z rąk i... nie uwierzycie!, z rozmachem rzucił ją w drugi kąt pokoju.
"Tego już za wiele!" krzyknęłam i poczerwieniałam na twarzy ze złości. "Ostatnio jesteś nieznośny, nie wiem co się z tobą dzieje..."
"Ja wiem natomiast co się dzieje z tobą!" warknął Cheeky Elf w moją stronę. "Myślisz, że inspiracja cię opuściła, ale ja mam dla ciebie nowy pomysł. Pomogę ci wyrwać się ze szponów niemocy. Słuchaj uważnie!"
Słuchałam uważnie i posłusznie, bo jeszcze nie widziałam Cheeky Elfa tak na mnie wściekłego.
Następnie przyznałam mu, że pomysł jest świetny i przez kilka dni intensywnie nad nim pracowaliśmy. Już niedługo dowiecie się co dla Was przygotowaliśmy! ;)
Mam wytłumaczenie - posłuchajcie proszę!
Kilka tygodni temu zrodził się w głowie nowy pomysł. Właściwie to nie w mojej głowie, a w głowie Cheeky Elfa! Pewnego popołudnia wpadł zmachany do mojego pokoju przez otwarte okno i wylądował na książce, którą właśnie czytałam.
"Słuchaj" rzekł, ciężko dysząc. "Dzisiaj z samego rana miałem gościa..."
"Fantastycznie, niespodziewany gość to okazja do wzniesienia toastu" odrzekłam z nutką ironii i strąciłam go z książki na pościel. Powróciłam do czytania.
"To nie wszytko" ciągnął Cheeky Elf, z powrotem wskakując na moją książkę. "Nieznajomy przedstawił mi propozycję"
"Fantastycznie, nie mogę doczekać się, kiedy ją usłyszę." odparłam i ponownie strąciłam go z książki.
Nagle Cheeky Elf złapał moją książkę, wyrwał mi ją z rąk i... nie uwierzycie!, z rozmachem rzucił ją w drugi kąt pokoju.
"Tego już za wiele!" krzyknęłam i poczerwieniałam na twarzy ze złości. "Ostatnio jesteś nieznośny, nie wiem co się z tobą dzieje..."
"Ja wiem natomiast co się dzieje z tobą!" warknął Cheeky Elf w moją stronę. "Myślisz, że inspiracja cię opuściła, ale ja mam dla ciebie nowy pomysł. Pomogę ci wyrwać się ze szponów niemocy. Słuchaj uważnie!"
Słuchałam uważnie i posłusznie, bo jeszcze nie widziałam Cheeky Elfa tak na mnie wściekłego.
Następnie przyznałam mu, że pomysł jest świetny i przez kilka dni intensywnie nad nim pracowaliśmy. Już niedługo dowiecie się co dla Was przygotowaliśmy! ;)
środa, 11 maja 2011
Dzień autora książki cz.2
Czas na kontynuację posta sprzed dwóch dni! :)
Internet to dobre źródło informacji, ale moim zdaniem - wcale nie najlepsze. Zdarza się, że przez calutki tydzień dokładnych poszukiwań nie mogę znaleźć tego co szukam. Co wtedy robię? Idę do biblioteki i buszuję wśród książek w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie, dopóki nie znajdę. Mam szczęście, że mój przyjaciel Cheeky Elf często mi pomaga... bez niego nie zawsze dałabym sobie radę ;)
Dobra, wyobraźmy sobie, że znaleźliśmy już tego co szukaliśmy. Pytanie: co dalej? Nie zapominajmy, że pisarz ma też dobre i złe dni! Ni z tego ni z owego, autor książki zostaje poddany próbie - pojawia się tzw. "pisarska blokada". Sądzę, że każdy to przeżywa! Nagle wszystkie pomysły legną w gruzach, a człowiek zastanawia się czy dobrze wybrał (czy nie lepiej było zostać lekarzem albo naukowcem?).
Wiem co mówię. Nadeszły dni, kiedy mówiłam stanowczo: "Nigdy więcej" i chowałam laptopa pod łóżko. Mijały dni, czasami tygodnie (raz zdarzyło się, że minęło kilka miesięcy), a ja nic nie wyprodukowałam - jednym słowem, zajęłam się przyziemnymi sprawami. Nagle - tak szybko jak nadeszła - blokada ustępowała, a mój świeży umysł zaczynał przesyłać mi dziwne wizje, obrazy, znaki (nazwijcie to jak chcecie!). Próbowałam się bronić (ciekawe dlaczego?), wmawiałam sobie, że to tylko chwilowe. Co za bzdura! W końcu nie wytrzymywałam i wyciągałam laptopa... Przygoda z pisaniem znowu się zaczynała, a ja pisałam jak opętana, spragniona potoku słów, głodna jak wilk (nazwijcie to jak chcecie!).... Wręcz, nie mogłam się oderwać od komputera - jakby złośliwy chochlik posmarował moje palce "super glue" :)
W takich momentach ekstazy powstają najlepsze fragmenty moich książek dla dzieci!
cdn.
Internet to dobre źródło informacji, ale moim zdaniem - wcale nie najlepsze. Zdarza się, że przez calutki tydzień dokładnych poszukiwań nie mogę znaleźć tego co szukam. Co wtedy robię? Idę do biblioteki i buszuję wśród książek w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie, dopóki nie znajdę. Mam szczęście, że mój przyjaciel Cheeky Elf często mi pomaga... bez niego nie zawsze dałabym sobie radę ;)
Dobra, wyobraźmy sobie, że znaleźliśmy już tego co szukaliśmy. Pytanie: co dalej? Nie zapominajmy, że pisarz ma też dobre i złe dni! Ni z tego ni z owego, autor książki zostaje poddany próbie - pojawia się tzw. "pisarska blokada". Sądzę, że każdy to przeżywa! Nagle wszystkie pomysły legną w gruzach, a człowiek zastanawia się czy dobrze wybrał (czy nie lepiej było zostać lekarzem albo naukowcem?).
Wiem co mówię. Nadeszły dni, kiedy mówiłam stanowczo: "Nigdy więcej" i chowałam laptopa pod łóżko. Mijały dni, czasami tygodnie (raz zdarzyło się, że minęło kilka miesięcy), a ja nic nie wyprodukowałam - jednym słowem, zajęłam się przyziemnymi sprawami. Nagle - tak szybko jak nadeszła - blokada ustępowała, a mój świeży umysł zaczynał przesyłać mi dziwne wizje, obrazy, znaki (nazwijcie to jak chcecie!). Próbowałam się bronić (ciekawe dlaczego?), wmawiałam sobie, że to tylko chwilowe. Co za bzdura! W końcu nie wytrzymywałam i wyciągałam laptopa... Przygoda z pisaniem znowu się zaczynała, a ja pisałam jak opętana, spragniona potoku słów, głodna jak wilk (nazwijcie to jak chcecie!).... Wręcz, nie mogłam się oderwać od komputera - jakby złośliwy chochlik posmarował moje palce "super glue" :)
W takich momentach ekstazy powstają najlepsze fragmenty moich książek dla dzieci!
cdn.
wtorek, 10 maja 2011
Dzień autora książki cz.1
Na stronie nakanapie.pl odbyła się moja rozmowa z Czytelnikami. Jedna z Pań zadała mi pytanie, które dzisiaj postanowiłam nieco rozwinąć. Pytanie brzmiało: Jak wygląda dzień pisarki?
Wydaje mi się, że dzień każdego pisarza przedstawia się nieco inaczej. Niektórzy zaczynają dzień od czytania porannej gazety, inni - od śniadania, a ja - najczęściej - od filiżanki cappuccino albo kawy. Nie wyobrażam sobie pisania książek, krótkich opowiadań albo po prostu notowania w moim specjalnym zeszycie z suchym gardłem. Cheeky Elf siada tuż obok mnie z kubkiem gorącej czekolady i wpatruje się rozmarzonym wzrokiem w niebo za oknem. Robię to samo! Jesteśmy podobnego zdania - pomysły płyną stamtąd, cokolwiek oznacza "stamtąd"! KTO mi je podsuwa? Możemy się tylko domyślać, moi drodzy! :)
Po wypiciu całej zawartości filiżanki, odkładam ją na spodek. Puk!
Cheeky Elf idzie często w moje ślady - wie jakie to ważne pisać książki, więc nie ma żadnego "ale" czy "później"... "Piszemy" mówi stanowczym głosem. "Piszemy" odpowiadam mu i otwieram laptop. Różnie bywa z pisaniem - czasami uda nam się sklecić kilka zdań przez calutki dzień, innym razem - aż kilka stron przez kilka godzin. W miarę pisania nabieramy apetytu tzn. tempa. Bywają dni, kiedy nie mam ochoty przestać stukać palcami w klawiaturę, a tekst automatycznie pojawia się linijka za linijką, jakby to nie moje palce były powodem jego pojawienia się, a jakaś magia!
Staramy się pisać codziennie, nie zawsze jednak nam to wychodzi. Zdarza się, że muszę zająć się przyziemnymi sprawami, takimi jak: gotowanie, pranie, mycie naczyń czy karmienie zwierzątek! :) Uważam, że każdy chcący pisać książki lub opowiadania, powinien mieć jakieś inne zajęcia w domu albo hobby. Oderwanie się od pisania ma swoje plusy - przede wszystkim - plusem jest odpoczynek. Umysł pisarza pracuje na bardzo szybkich obrotach, więc relaks jest jak najbardziej wskazany...
Są też takie dni, kiedy zamiast pisać, przeglądam internet - i nie mam tutaj na myśli Facebook'a - aby znaleźć odpowiedzi na różne pytania, które często nie dają mi spokojnie usnąć. Razem z Cheeky'm Elfem nazywamy to pracami badawczymi albo po prostu studiami. Jeśli podczas pisania książki pojawia się jakiś mały problem, najpierw załamujemy ręce, a potem mówimy sobie: "Głowa do góry! Nic jeszcze straconego. Poszukajmy odpowiedzi w internecie."
cdn.
Wydaje mi się, że dzień każdego pisarza przedstawia się nieco inaczej. Niektórzy zaczynają dzień od czytania porannej gazety, inni - od śniadania, a ja - najczęściej - od filiżanki cappuccino albo kawy. Nie wyobrażam sobie pisania książek, krótkich opowiadań albo po prostu notowania w moim specjalnym zeszycie z suchym gardłem. Cheeky Elf siada tuż obok mnie z kubkiem gorącej czekolady i wpatruje się rozmarzonym wzrokiem w niebo za oknem. Robię to samo! Jesteśmy podobnego zdania - pomysły płyną stamtąd, cokolwiek oznacza "stamtąd"! KTO mi je podsuwa? Możemy się tylko domyślać, moi drodzy! :)
Po wypiciu całej zawartości filiżanki, odkładam ją na spodek. Puk!
Cheeky Elf idzie często w moje ślady - wie jakie to ważne pisać książki, więc nie ma żadnego "ale" czy "później"... "Piszemy" mówi stanowczym głosem. "Piszemy" odpowiadam mu i otwieram laptop. Różnie bywa z pisaniem - czasami uda nam się sklecić kilka zdań przez calutki dzień, innym razem - aż kilka stron przez kilka godzin. W miarę pisania nabieramy apetytu tzn. tempa. Bywają dni, kiedy nie mam ochoty przestać stukać palcami w klawiaturę, a tekst automatycznie pojawia się linijka za linijką, jakby to nie moje palce były powodem jego pojawienia się, a jakaś magia!
Staramy się pisać codziennie, nie zawsze jednak nam to wychodzi. Zdarza się, że muszę zająć się przyziemnymi sprawami, takimi jak: gotowanie, pranie, mycie naczyń czy karmienie zwierzątek! :) Uważam, że każdy chcący pisać książki lub opowiadania, powinien mieć jakieś inne zajęcia w domu albo hobby. Oderwanie się od pisania ma swoje plusy - przede wszystkim - plusem jest odpoczynek. Umysł pisarza pracuje na bardzo szybkich obrotach, więc relaks jest jak najbardziej wskazany...
Są też takie dni, kiedy zamiast pisać, przeglądam internet - i nie mam tutaj na myśli Facebook'a - aby znaleźć odpowiedzi na różne pytania, które często nie dają mi spokojnie usnąć. Razem z Cheeky'm Elfem nazywamy to pracami badawczymi albo po prostu studiami. Jeśli podczas pisania książki pojawia się jakiś mały problem, najpierw załamujemy ręce, a potem mówimy sobie: "Głowa do góry! Nic jeszcze straconego. Poszukajmy odpowiedzi w internecie."
cdn.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

